Partia Seksu podbija parlament
Ta nazwa brzmi jak żart, ale jest prawdziwa. W Australii powstała właśnie absolutnie poważna Partia Seksu, która zamierza równie serio traktować seks. Plan jest ambitny: partia chce zdobyć miejsca w parlamencie i przekonać premiera do zerwania z konserwatywną polityką rządu.
Uroczysta inauguracja Partii Seksu miała miejsce w czwartek, po tym jak udało się zebrać wymaganych 500 członków. Teraz partii pozostaje się jedynie zarejestrować w komisji wyborczej.
Jakie pomysły na zmiany ma najmłodsza polityczna formacja w Australii? Chce na przykład zniesienia przymusowego internetowego filtra, który blokuje ponad 10 tysięcy stron o treści pornograficznej. - Zakazuje on dostępu dorosłym do treści, które normalnie można znaleźć w magazynach, filmach, czy książkach. To cenzura całkowicie legalnych treści - twierdzą członkowie partii.
Partia Seksu domaga się także ustalenia ogólnokrajowego programu nauczania wychowania seksualnego, opowiada się też za zezwoleniem na małżeństwa homoseksualne.
Państwo nadopiekuńcze
- Australijski rząd jest niezwykle konserwatywny, chcemy to zmienić - mówi założycielka i prezeska partii, Fiona Patten. Jak tłumaczy, oczekiwała, że urzędujący od prawie roku premier Kevin Rudd będzie prowadził politykę rozsądnego postępu społecznego. - Tymczasem on zmienił kraj w państwo nadopiekuńcze - uważa Patten. Jako przykład podaje sprawę majowej wystawy fotografii nagich nastolatków, która została uznana za obrazoburczą.
“To ostatnie, czego potrzebujemy”
Australijskie lobby chrześcijańskie już zdążyło potępić nową partię. - Pornografia i prostytucja wyrządzają kobietom i dzieciom ogromną krzywdę, a pomysł przyjęcia takiej partii do parlamentu obraża uczucia większości Australijczyków - można przeczytać w oświadczeniu lobby. - Partia Seksu to ostatnie, czego potrzebujemy w parlamencie. Powstała chyba tylko po to, by pchać nam i naszym dzieciom do głów więcej seksu - powiedział prezes lobby, Jim Wallace.
Jesteśmy serio
Liderka partii uważa jednak, że jej formacja jest potrzebna. - Czujemy, że trafiliśmy w sedno - mówi. - Ludzie traktują nas serio i są za naszą polityką edukacji i promowania równości - twierdzi.
Sama partia też zresztą nie jest i nie zamierza być politycznym żartem. Jej hasło to “Jesteśmy serio w sprawach seksu”. Patten przekonuje: - Jeśli masz dość tego, że politycy zaglądają do twojej sypialni, pomóż nam to zmienić i dołącz do nas!
Źródło: www.news.com.au, Otago Daily Times, The Australian, TVN24.pl
Przeczytaj także wiadomości:
- Partia Kobiet prosi Episkopat o pomoc Partia Kobiet poprosi Episkopat Polski o pomoc w zbieraniu podpisów...
Tags: Australia, Cenzura, Fiona Patten, Internet, Jim Wallace, Kevin Rudd, Partia Seksu, Partie polityczne, Seks, Wychowanie seksualne